KRZYSZTOF LUBCZYŃSKI
Przypadek: Wałęsa

Zdarzył się ostatnio przypadek, że pewien czytelnik zareagował rezygnacją z lektury „Trybuny” po tym, jak Lech Wałęsa otrzymał w sobotnich notowaniach strzałkę w górę. To zresztą już chyba drugi przypadek przyznania Wałęsie naszej aprobującej strzałki. Poza tym na przestrzeni ostatnich kilku lat na naszych łamach ukazało się kilkanaście krótkich wypowiedzi byłego prezydenta oraz kilka krótkich wywiadów, w tym przeze mnie przeprowadzanych. Obiekcje czytelnika mnie nie dziwią, bo Wałęsa to nie jest postać, którą łatwo może zaakceptować zwolennik lewicy. Był on wodzem społecznej rewolucji, która w końcu jednak przywróciła w Polsce kapitalizm. Były robotnik stoczniowy, który jest dziś człowiekiem bogatym. W poglądach socjalnych na pewno nie socjalista, ani lewicowiec, choć nie zdeklarowany liberał. Z powodów poza politycznych razić może jego obcesowy - najłagodniej mówiąc - sposób bycia, ale ten akurat zdarza się ponad podziałami. Nie każdy lubi ten gatunek sznytu, stylu, niejeden nawet bardzo nie lubi. Wady Wałęsy wszyscy znamy, a były one tysiące razy opisane od prawa do lewa.
Mnie osobiście wybitnie raziła zawsze jego bigoteria, ale ta właściwie razi mnie u każdego, a Lech Wałęsa i tak w tej konkurencji nie jest czempionem i jego ludowa religijność mnie raczej bawi niż irytuje. Był czas, że nie lubiłem Wałęsy i to mocno, ale to też nie był żaden wyróżnik, bo takich, którzy go nie lubili i nadal nie lubią, były w Polsce miliony. W pewnym momencie okazało się jednak, że rozdęte ego, narodowe wady, arogancja, pyszałkowatość, zmienność, kapryśność i inne wady Wałęsy to małe piwo w porównaniu z tym, co wnieśli do polityki bracia Kaczyńscy. Nagle na ich tle Wałęsa objawił się - biorąc pod uwagę istotę oceny jego osoby - jako człowiek rozsądku i umiaru, jako człowiek ludzki, normalny. Na tle ludzi zawistnych i fanatycznych, złych duchów polskiej polityki, autorytarystów, kłótników i burzycieli, ludzi chorych z nienawiści, Wałęsa objawił się jako ktoś, kto będąc pod względem temperamentu do nich podobnym, tak naprawdę reprezentuje jednak zupełnie inne standardy niż oni.
Poza wszystkim Wałęsa jest jednym z głównych protagonistów porozumienia Okrągłego Stołu, a „Trybuna” niezmiennie uznawała je za wielkie polskie osiągniecie historyczne i to też jest fakt nie bez znaczenia. Jest również polskim laureatem pokojowej nagrody Nobla i dopóki Akademia Szwedzka nie odbierze mu jej, należy mu się z tego tytułu elementarny szacunek Poza wszystkim zaś haniebne metody, którymi walczy z Wałęsą koalicja IPN-PiS, wzbudzają w nas głęboki odruch protestu i chęci wzięcia człowieka w obronę. Poglądów Lecha Wałęsy na ogół nie podzielaliśmy i nie podzielamy, ale nie ulega wątpliwości, że funt wad historycznego przywódcy „Solidarności” to jest nic w porównaniu z natężeniem trucizny psychicznej, zawartej w jednej kropli jadu Kaczyńskich i ich korpusu waletów.

10 kwietnia 2009

Powrót do poprzedniej strony